4 wrz 2009

Na krawędzi

To chyba jakiś mit, że dzielność, odwaga, wewnętrzna siła czy niezawodność to cechy wrodzone. Wydaje się, że każdy przeżywa chwile, w których staje na krawędzi. W trudnych momentach przełomów lub wyzwań pojedynczy człowiek znajduje się na granicy: jeden zły krok, jedna dodatkowa trudność, kolejny zawód, jeszcze jedna kropla, która przeleje czarę...

Jednak wystarczy wyjść obronną ręką z jednej takiej sytuacji (choćby dotyczącej błahej sprawy), by wzmocnić się i w przyszłości stawiać czoła
trudniejszym wyzwaniom. Gromadzony w wielu sytuacjach kapitał doświadczenia i pewności siebie zacznie kiedyś procentować.

3 wrz 2009

Ogień i rdza

Dwa niszczące zjawiska: ogień i rdza. O wypaleniu tyle się mówi: poczucie bezsensu działania, niska samoocena, wyczerpanie emocjonalne... Gdzieś zawodzi spodziewana wymiana: inwestowanie zaangażowania w jakieś działanie przestaje się zwracać. Wypalić się może niedoceniany młody handlowiec, który przemierzał tysiące kilometrów pracując dla firmy - pomijany w awansach i niedoceniany trybik w maszynie. Wypalić się może nauczyciel - gdy pracując z poświęceniem i zaangażowaniem odkrywa, że nie dość, że uczniowie nie chcą nauczyć się czegokolwiek, to jeszcze cynicznie wykorzystają jego słabości i pogardzają jego statusem społecznym. To jego bolesna porażka: i jako nauczyciela, i jako wychowawcy. Ogień zaangażowania wypala się, gdy zabraknie podtrzymującego go paliwa. Nie da się tego nie zauważyć: depresja, brak chęci do działania, brak satysfakcji, chęć wycofania się.

Nie mniej groźne jest jednak zardzewienie: dopada nie tylko panów z budowy, godzinami podpierających łopatę i starających się "tak robić, żeby się nie narobić". Zardzewieć można i na uczelni wyższej: gdy ktoś nie wykorzystuje własnych możliwości, lecz zaczyna budować wokół siebie mit, jakoby pracuje bardzo ciężko... Można okłamywać siebie i innych, ukrywać wygodnictwo i lenistwo, ale to maskowanie nie ujdzie bezkarnie, bo niewykorzystywane zasoby wykruszają się. W końcu człowiek przestaje być zdolny do uruchamiania własnych możliwości, nie mówiąc już o ich przekraczaniu i poszerzaniu. Zastyga. Urządza się jak najlepiej w swoim świecie, nawet nie dostrzegając, ile w nim rdzy.

1 wrz 2009

Każdy ma swoje?

Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje 'Westerplatte'. Jakiś wymiar zadań, które musi podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować. Wreszcie - jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić - dla siebie i dla innych. (Jan Paweł II do młodzieży, Westerplatte 1983)

Słowa skierowane do młodych. Do młodych duchem. Tylko jakiś rodzaj "młodego" idealizmu nakazuje realizować do końca to, co się zaczęło. Rzucanie tematu w pół, albo nawet na początku drogi - to postawa tak częsta, że aż "normalna" (!). Obowiązki, powinności... - ale po co się męczyć? Jakieś prawdy... - a czymże jest prawda? Wartości? - może jakieś... Hurrapatriotyzm, gdy nasi wygrywają na stadionach, kilka frazesów na podorędziu - jak to zaszczytnie umierać dla ojczyzny... Ale jak dla niej żyć - to już trudniejsze. Takie czy inne, ale po prostu warto to swoje
'Westerplatte' mieć. Albo ruszyć na jego poszukiwania.

1 sie 2009

Powstanie warszawskie

"Każdy, kto ceni sobie dzisiejszy wolny świat, ma wobec warszawiaków z 1944 roku wielki dług wdzięczności. Dali cenny przykład wierności staromodnym wartościom - patriotyzmowi, altruizmowi, wytrwałości, poświęceniu i poczuciu obowiązku. Jak Spartanie Leonidasa pod Termopilami, wspaniali w klęsce, i jak bojownicy z warszawskiego getta z 1943 roku, zasługują na podobne, pełne podziwu epitafium:
Przechodniu,
powiedz światu,
że spoczywamy tu,
posłuszni swoim prawom".

Tak myślę. Mogłabym się pod tym fragmentem podpisać - ale to nie ja jestem jego autorką ;-)

Wiem jednak, że wiele osób myśli o powstaniu warszawskim inaczej. Ktoś przekonany o jego bezsensowności - zniszczeniach miasta i zagładzie pokolenia młodej inteligencji - być może skrytykowałby powyższy cytat jako objaw zaściankowego napawania się rzekomą wielkością oraz głupiego chełpienia się klęską. Łatwo można sobie wyobrazić druzgocącą krytykę wypowiadaną pod adresem autora - jaki to z niego polski nacjonalista... A jednak nie jest to Polak. Europejczyk - Brytyjczyk - Walijczyk. Norman Davies. Czasem warto oderwać się od swoich kompleksów i spojrzeć na siebie oczami innych.

31 lip 2009

Osamotnienie

Osamotnienie - tego poczucia nie można się pozbyć bez nici porozumienia z innym człowiekiem. Wspólny szczery śmiech, rozmowy i zrozumienie w pół słowa, porozumiewawczy błysk w oku lub ciche współodczuwanie czyichś problemów, wspólne patrzenie na różne sprawy i solidarne współdziałanie - to sprawia, że można z ulgą stwierdzić, że są jeszcze na świecie inni ludzie, przy których samotność ustępuje. Kogoś obchodzi istnienie drugiej osoby: daje radość, inspirację, umocnienie... i potrafi to okazać.

Można czuć się samotnym w tłumie ludzi - kompletnie obcym wśród ludzi znanych od lat. Poczucia osamotnienia nie zlikwiduje kilka obowiązkowych maili dotyczących pilnych spraw ani grzecznościowe wyrazy. Osamotnienie - doskwiera jak zimno, które jest brakiem ciepła. Gdy nie ma z kim szczerze się pośmiać, rozmowy ucichły dawno temu i trudno dojść do porozumienia, nie ma współdziałania - ale kogo to obchodzi? Podobno nikt nie jest samotną wyspą - ale niektóre wyspy nikną z oczu, znikają za horyzontem, stają się bezludne.

30 lip 2009

Dorosłość i odpowiedzialność

Dorosłość to odpowiedzialność. To niełatwe, więc naprawdę trzeba dorosnąć do tego, by wziąć odpowiedzialność: za siebie, za swoje słowa i czyny, za innych itp. itd. Dziecko ma prawo do beztroski, może sobie bujać w obłokach, a jego dziecięca niefrasobliwość jest słodka i piękna - gdy czuwa nad nim mądry dorosły. Dziecko rośnie, rozwija się, kształtuje się jego charakter i stopniowo uczy się (powinno się uczyć!) odpowiedzialności i odpowiedzialnej wyobraźni, pozwalającej na tworzenie dobrych rozwiązań i unikanie podejmowania krótkowzrocznych decyzji.

Brak wyobraźni co do konsekwencji postępowania szczególnie jaskrawo widać np. na drogach, gdzie zasada "piłeś, nie jedź" jest lekceważona wystarczająco często, by tysiące ludzi cierpiały z powodu odniesionych urazów lub śmierci swoich bliskich.

Brak odpowiedzialności w bardzo łagodnej formie to zasada "jakoś to będzie". Owszem, "jakoś" dobrze będzie - gdy o to zatroszczy się ktoś inny albo gdy okoliczności same się ułożą w tak sprzyjający sposób, że zamaskują brak odpowiedzialnego podejścia do sprawy. Nie zawsze można liczyć na takie szczęście - ale przecież jedni szczęście po prostu mają, a inni muszą nad nim popracować. Ci pierwsi - po prostu szczęściarze.

29 lip 2009

Nadzieja jest jak tygrys

"Nadzieja jest paradoksalna. Nie jest ani biernym oczekiwaniem, ani nierealnym wymuszeniem wydarzeń, które nie mogą zaistnieć. Jest jak gotowy do ataku tygrys, który skoczy tylko wtedy, gdy nadejdzie właściwy moment" (Erich Fromm).

Tak, w nadziei jest dynamika i dużo mocy - przyczajonej i sprężonej do skoku! Oczywiście, jeśli nadzieja jest krucha i słaba, jak cienki lód nad głębokim zniechęceniem, to łatwo jest popaść w bierność i bezruch, łatwo przegapić oznaki zmiany. W najtrudniejszych chwilach i osamotnieniu mocna nadzieja daje jak najbardziej realną szansę na odmianę, na nowe.

Ręce opadają... ludzie zawodzą... okoliczności są tak niesprzyjające, jak są... ale ja mam nadzieję - ja wiem - nadzieja jest jak tygrys! Albo lew :-)